Doradcy online
Skontaktuj się z wybranym profesjonalnym doradcą i poznaj odpowiedzi na swoje pytania:
5*Tarot
Enid
Tarocistka...
Tarocistka...
Margarita
Jasnowidz...
Wróżbita K...
Wróżka Ewa
Mila
Robert
Danuta Daros
Jadwiga
Mentalistk...
Wróżka Mon...
Wróżka Ann...
Wróżbita M...
Thais
Aleksandra
Klara
Laura
Doradca Du...
Wróżka Mil...
Wróżka Ina
Ella Shah
Jasnowidz...
Wróżka Ani...
Ezosiostra
Ewelina
Yodi
Irmina
Wróżka Ber...
Nina
Iljana
Tarocista...
Kasia
Doradca Erwin
Spętanie miłosne w starożytnych tekstach — miłość czy zniewolenie?
W dzisiejszym artykule chciałbym opowiedzieć o spętaniu miłosnym, a dokładniej o tym, jak podobne praktyki przedstawiano w starożytnych tekstach związanych z Egiptem oraz światem grecko-rzymskim.
Jakiś czas temu postanowiłem sięgnąć głębiej do dawnych źródeł i sprawdzić, czy rytuały nazywane obecnie spętaniami miłosnymi rzeczywiście istniały, czy może są jedynie produktem współczesnej ezoteryki internetowej i mody New Age. Podczas poszukiwań natrafiłem na niezwykle interesujące materiały.
Spętanie miłosne w starożytności – co mówią źródła historyczne?
Wśród źródeł związanych ze starożytną magią znajdują się egipskie papirusy medyczne i teksty uzdrawiające, teksty funeraryjne, zaklęcia zapisywane na papirusach, glinianych figurkach oraz ołowianych tabliczkach. Największym i najbardziej znanym zbiorem podobnych formuł pozostają jednak Papyri Graecae Magicae, czyli grecko-egipskie papirusy magiczne. Zawierają one teksty zapisane między innymi po grecku i demotycznie, pochodzące z okresu od około II wieku przed naszą erą do V wieku naszej ery. Znajdujemy w nich zaklęcia ochronne, lecznicze, wróżebne, przywołujące, a także formuły związane z pożądaniem, przywiązaniem i podporządkowaniem drugiego człowieka.
Okazuje się więc, że praktyki przypominające współczesne spętania miłosne nie są wymysłem naszych czasów. One rzeczywiście istniały. Pytanie brzmi jednak:
Czy na pewno wyglądały tak, jak przedstawia się je obecnie?
Starożytni nie używali określenia „spętanie miłosne” w dzisiejszym znaczeniu. W tłumaczeniach dawnych tekstów częściej pojawiają się odniesienia do wiązania, przywiązania, sprowadzenia, przymuszenia albo wzbudzenia niepohamowanego pragnienia. Christopher A. Faraone, badacz starożytnej magii greckiej, wyróżniał dwa główne nurty praktyk miłosnych. Pierwszy z nich związany był z philia — uczuciem przywiązania, bliskości, życzliwości i trwałej więzi. Tego rodzaju praktyki miały podtrzymywać relację, łagodzić konflikty lub wzmacniać uczucia między ludźmi. Drugi nurt wiązał się z erosem oraz zaklęciami określanymi mianem agōgē.
To właśnie agōgē najbardziej przypomina to, co współcześnie nazywa się spętaniem miłosnym.
Nie był to jednak rytuał mający sprowadzić spokojną, harmonijną i dobrowolną miłość. Jego celem było wzbudzenie w drugiej osobie gwałtownego, trudnego do opanowania pragnienia. Człowiek poddany takiemu działaniu miał nie zaznawać spokoju, dopóki nie udał się do osoby wykonującej lub zlecającej rytuał.
W zachowanych formułach pojawiają się prośby, aby wskazana osoba została pozbawiona:
- spokoju,
- snu,
- odpoczynku,
- zainteresowania innymi ludźmi,
- zdolności przeciwstawienia się żądaniom osoby zlecającej rytuał.
Czasami wzywano bóstwa, duchy lub zmarłych, aby sprowadzili wybranego człowieka do wykonującego zaklęcie. Innym razem wykorzystywano figurki przebijane igłami, zapisywano imiona, składano formuły w grobach albo pozostawiano tabliczki w miejscach mających symboliczne połączenie ze światem podziemnym. Nie chodziło więc o to, aby druga osoba pokochała. Chodziło o to, aby nie potrafiła odejść. A to są dwie zupełnie różne rzeczy.
Miłość zakłada wolność, możliwość wyboru i wzajemność. Spętanie w rozumieniu podobnym do starożytnego agōgē miało natomiast wywoływać przymus, obsesję, niepokój oraz niezdolność do uwolnienia się od osoby wykonującej rytuał. Właśnie o tym wielu współczesnych rytualistów nie mówi. Spętanie przedstawiane jest często jako sposób na odzyskanie partnera, odbudowanie związku albo wzbudzenie uczuć. Tworzy się wrażenie, że po wykonaniu odpowiedniego rytuału druga osoba nagle zrozumie swój błąd, wróci i zacznie kochać.
Starożytne teksty pokazują jednak coś zupełnie innego. Podobne rytuały nie miały budować dojrzałego uczucia. Miały rozpalać pożądanie, odbierać spokój i zmuszać człowieka do określonego działania. Nie tworzyły miłości, lecz stan, w którym druga osoba nie potrafiła uwolnić się od narzuconego jej pragnienia. Być może niektórzy współcześni praktycy nie znają prawdziwego charakteru tych dawnych formuł. Być może nie sięgają do źródeł i powtarzają jedynie zasłyszane informacje. Możliwe jest również, że doskonale wiedzą, czym są podobne praktyki, ale nie mówią o ich pełnych konsekwencjach.
Ocenę pozostawiam tym, którzy kiedyś będą ich rozliczać — ludziom, bogom albo własnemu sumieniu.
Z dawnych tekstów wynika jednak jeden bardzo ważny wniosek: rytuały przypominające spętania miłosne rzeczywiście istniały, lecz nie wyglądały tak romantycznie, jak często przedstawia się je obecnie. Nie były obietnicą pięknej miłości. Były próbą podporządkowania drugiego człowieka. Dlatego przed wykonaniem podobnej praktyki warto zadać sobie kilka pytań:
- Czy naprawdę chcę, aby ta osoba mnie pokochała?
- Czy może chcę jedynie, aby nie potrafiła odejść?
- Czy uczucie wymuszone rytuałem nadal można nazwać miłością?
- I czy relacja zbudowana na przymusie ma jakąkolwiek szansę stać się relacją szczęśliwą?
Spętanie może przyciągnąć człowieka, ale nie musi przyciągnąć jego serca. Może zatrzymać ciało, wzbudzić obsesję, niepokój albo potrzebę ciągłego kontaktu. Nie oznacza to jednak, że pomiędzy dwojgiem ludzi pojawi się prawdziwa bliskość, zaufanie i miłość.
Starożytne źródła pokazują nam więc nie tylko historię magii miłosnej. Pokazują również odwieczne pragnienie człowieka, aby zdobyć kontrolę nad tym, czego najbardziej nie potrafi kontrolować — nad uczuciami drugiego człowieka. I być może właśnie dlatego spętania miłosne od tysięcy lat budzą jednocześnie tak wielką fascynację i tak wielki lęk.