Doradcy online
Skontaktuj się z wybranym profesjonalnym doradcą i poznaj odpowiedzi na swoje pytania:
Margarita
Robert
Jasnowidz...
Ezoterium...
5*Tarot
Ella Shah
Wróżka Danuta
Thais
Aleksandra
Krzysztof...
Dagmara M....
Mila
Tarocistka...
Wróżka Ann...
Wróżka Mil...
Wróżka Ani...
Wróżka Mon...
Tarocista...
Wróżka Triss
Klara
Nina
Wróżka Ewa
Wróżka Ina
Wróżbita M...
Doradca Erwin
Iljana
Mentalistk...
Ewelina
Yodi
Ezosiostra
Libra
Lisa
Irmina
Magus Quintus
Wróżbita K...
Florence Farr — eksperymenty
Florence Farr była jedną z najbardziej fascynujących i jednocześnie niedocenianych postaci w historii zachodniego okultyzmu. Choć wielu ludzi kojarzy ją głównie z działalnością w zakonie Hermetic Order of the Golden Dawn, jej rola w rozwoju magii ceremonialnej, symboliki oraz praktyk mistycznych była znacznie większa, niż często się przypuszcza.
Florence Farr – pionierka magii dźwięku i wibracji
Urodziła się w 1860 roku w Anglii w rodzinie o artystycznych i intelektualnych tradycjach. Już od młodości interesowała się literaturą, filozofią i sztuką. Zanim weszła w świat ezoteryki, zdobyła rozgłos jako aktorka teatralna w Londynie. Jej talent sceniczny sprawił, że stała się częścią środowiska artystycznego związanego z pisarzem William Butler Yeats, który również interesował się okultyzmem.
W 1890 roku Farr została przyjęta do Hermetic Order of the Golden Dawn – jednego z najważniejszych zakonów okultystycznych XIX wieku. Zakon ten łączył w swoich naukach elementy hermetyzmu, kabały, astrologii, magii ceremonialnej oraz symboliki egipskiej. W strukturze zakonu Farr szybko zyskała ogromny autorytet. Była nie tylko praktykiem magii ceremonialnej, ale również nauczycielką i badaczką symboliki. W pewnym okresie kierowała nawet londyńską świątynią zakonu.
Jednym z najbardziej oryginalnych obszarów jej zainteresowań była magia dźwięku i wibracji. Farr uważała, że słowa, ton głosu i rytm recytacji mają ogromne znaczenie w praktyce magicznej. Wspólnie z Yeatsem prowadziła eksperymenty z rytmiczną deklamacją tekstów mistycznych oraz symbolicznych.
Tak również zatytułowałem swoją książkę „Eksperymenty Florence Farr”. Była eksperymentatorką w dziedzinie wibracji i dźwięku, a także użycia ich w magii ceremonialnej i w pracy z energią. Dziś świat zupełnie o tym zapomniał. Zapomniał o tej niesamowitej prekursorce, która doszła do wniosku, że odpowiednio ułożone dźwięki i nasz ludzki głos może rezonować w rytuale, a także spełnia swoje działanie. Jak wyżej, była aktorką, poetką, a także mistrzynią muzyki i dźwięku w okultyźmie. Eksperymentowała również z poezją mówioną i śpiewaną w ceremoniałach, które układała. Jednocześnie stworzyła nowy instrument muzyczny zwany Psalterium — jest to instrument pomiędzy lirą a harfą. Za jego pomocą generowała ćwierć dźwięki i półtony, które sprzyjały, a nawet według niej były idealnie dopasowane do ludzkiego głosu naturalnego — poezja była czymś pomiędzy śpiewem, szeptem, a mową.
Poniżej zacytuje fragment źródłowy, pamflet „The Music of Speech”: „Zakon kładł szczególny nacisk na naukę i stypendia, a także na praktykę rytuałów. Farr szybko przeszła przez pierwsze cztery poziomy inicjacji, od zelatora do philosophusa, co było przede wszystkim rozwojem intelektualnym opartym na nauce i egzaminach”.
„Zawsze wiedziałem, że jest coś, czego nie lubię w śpiewie, i naturalnie nie przepadam za drukiem i papierem, lecz teraz wreszcie rozumiem dlaczego, ponieważ znalazłem coś lepszego. Właśnie usłyszałem wiersz wypowiedziany z tak subtelnym wyczuciem jego rytmu i z tak doskonałym poszanowaniem jego znaczenia, że gdybym był człowiekiem mądrym i potrafił przekonać kilka osób, by nauczyły się tej sztuki, nigdy więcej nie otworzyłbym książki z wierszami. Przyjaciółka, która była tu kilka minut temu, siedziała z pięknym instrumentem strunowym na kolanach, jej palce przesuwały się po strunach, a ona mówiła do mnie kilka wersów ze Skowronka Shelleya oraz lament Sir Ectora nad śmiercią Lancelota z Śmierci Artura, a także kilka moich własnych wierszy. Tam, gdzie rytm był najbardziej subtelny i gdzie uczucie było najbardziej ekstatyczne, jej sztuka była najpiękniejsza; a jednak, chociaż czasami mówiła z lekką nutą melodyjną, nigdy nie było to śpiewem, takim jak śpiewamy dziś, lecz zawsze tylko mową. Śpiewana nuta, słowo intonowane tak, jak intonuje się je w kościołach, zepsułoby wszystko; podobnie jak zwykła recytacja, ponieważ mówiła w wyraźnej notacji, równie określonej, jak w śpiewie, używając instrumentu, który cicho i delikatnie brzmiał pod wypowiadanymi słowami, nadając jej zmieniające się nuty. Inny mówca mógłby powtórzyć wszystkie jej efekty, z wyjątkiem tych, które pochodziły z jej własnego pięknego głosu — głosu, który przyniósłby jej sławę, gdyby sztuka mówienia głosem i jego doskonałe przeciwieństwo, cisza, były dziś równie dobrze znane wśród nas, jak były znane w świecie starożytnym”.
„Lecz wkrótce ona i ja zbłądziliśmy w las błędu; próbowaliśmy mówić poprzez muzykę w zwykły sposób, pod czyimś — nie wiem czyim — zgubnym wpływem, aż w końcu zaczęliśmy nienawidzić dwóch rywalizujących ze sobą melodii i rytmów, które tak często były ze sobą w niezgodzie: melodii i rytmu wiersza oraz melodii i rytmu muzyki. Wtedy spróbowaliśmy, namówieni przez kogoś, kto uważał ćwierć tony i mniejsze interwały za szczególny znak mowy odróżniający ją od śpiewu, zapisać to, co robiliśmy, w liniach falistych”.
„Gdy znaleźliśmy coś podobnego do takich linii w muzyce tybetańskiej, nabraliśmy takiej pewności, że pokryliśmy wielki arkusz kartonu — który dziś rano rozpala mój ogień w kominku — zapisem w falistych liniach jako demonstracją do wykładu; lecz w końcu pan Dolmetsch przywrócił nas do naszej pierwszej myśli. Zbudował dla nas piękny instrument, w połowie psalterium, w połowie lirę, który — jak rozumiem — zawiera wszystkie chromatyczne interwały w zakresie ludzkiego głosu; i nauczył nas regulować naszą mowę według zwykłych nut muzycznych. Niektóre z zapisów, których nas nauczył — te, w których nie ma kołysania ani powracającego wzoru dźwięków — przypominają ten zapis nutowy pieśni z pierwszego aktu Hrabiny Cathleen. Zapisany jest on w starym kluczu C, który — jak mi powiedziano — jest najrozsądniejszym sposobem jego zapisu, ponieważ znajdowałby się „poniżej pięciolinii w kluczu wiolinowym lub powyżej niej w kluczu basowym”. Środkowa linia pięciolinii odpowiada środkowemu C fortepianu; dlatego pierwszą nutą wiersza jest D. Znaki długich i krótkich wartości nad sylabami nie są znakami metryki wiersza, lecz pokazują sylaby, nad którymi głos powinien przyspieszyć lub zatrzymać się dłużej” (źrodło: ebook „Eksperymenty Florence Farr”, autor: Damian Błaszak).
Jak powyżej można zauważyć, ta tonacja, czy też interwał, odnosi się idealnie do tego, co w wibraturgii nazywa się energią dźwięku i wibracji, która wpływa na rzeczywistość, ludzi i otoczenie. Takie podejście Florence Farr przeszło akceptację zakonu i pozostało do czasu niepewnego historycznego zamknięcia Golden Dawn. Praktyk magii, używając tych metod dźwięku i wibracji, jest w stanie rytuału dokonać niemalże wszystko. Wymaga to jednak praktyki.
Mam nadzieję, że artykuł się spodobał, a tymaczasem zapraszam do kontaktu.
- sesje tarota na miłość
- przyszłość zawodową i finansową
- relacje, sprawy rodzinne
W sumie dzwońcie z każdą sprawą :)